Kopiowanie uszu i ogona u psa – choć w Polsce zostało zakazane w 2012 roku – wzbudza i zapewne będzie wzbudzało mnóstwo kontrowersji. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na fakt, że zabieg ten jest neutralny zdrowotnie dla czworonoga – nie przynosi mu więc żadnych korzyści, powodując przy tym… sporo bólu. Jaki jest więc powód wykonywania jeszcze jakiś czas temu tak zwanego „kopiowania” uszu i ogona u niektórych ras? Odpowiedź jest jedna – w pełni estetyczny. Miłośnicy czworonożnych przyjaciół, którym leży na sercu los pupili, zastanawiają się jednak czy aby miłość do nich nie powinna być bezgraniczna i bezinteresowna, a nie skupiona na aparycji. Ile jest przecież psów, które obiektywnie nie należą do najpiękniejszych – a przy tym właśnie takie są dla swojego ukochanego pana czy pani! Jak się jednak okazuje – przycinanie uszu czy ogona dotyczyło (i niestety w niektórych kręgach – nielegalnie – nadal dotyczy) zaledwie części ras. Jakich? I na czym dokładnie polega ten kontrowersyjny zabieg? Jakie są głosy „za” i „przeciw”? Dzisiaj spróbujemy naświetlić nieco bardziej temat, który od długiego czasu dzieli środowisko opiekunów zwierząt!

Twój pies zasługuje na najlepsze! 🐶
Razem z Psibufet przygotowaliśmy dla Was wyjątkową okazję – tylko dzięki nasze-psy.pl otrzymujesz aż 50% zniżki na pierwsze dwa zamówienia zdrowych, świeżych posiłków dla swojego pupila.
👉 Kliknij w link poniżej i zadbaj o zdrowie swojego pupila, korzystając z naszej specjalnej zniżki:
-50% taniej na pierwsze dwa zamówienia!

Kopiowanie uszu – jak się odbywa(ło)?
Chociaż jako miłośnicy czworonogów bardzo byśmy chcieli, aby zabieg kopiowania uszu nie był dziś w ogóle dostępny – mamy oczywiście świadomość, że niektórzy opiekunowie zwierząt, mimo wielu kontrowersji z jakimi się wiąże, nadal poddają swoje psy właśnie temu działaniu. Czym jest kopiowanie uszu i jak się odbywa? Zwolennicy tej metody poprawy wyglądu psa – szczególnie ras takich jak doberman, bokser, cane corso, doga niemieckiego czy argentyńskiego – wskazują na to, że jest to zabieg wykonywany zawsze w profesjonalnym gabinecie weterynaryjnym, zwykle trwa do 45 minut i – co dla nich ważne – odbywa się przy całkowitym znieczuleniu. Osoby będące „za” zabiegiem nie biorą jednak pod uwagę czasu dojścia do formy i dobrego samopoczucia psa – które przecież wymaga czasu, a które dla czworonoga poddanemu kopiowaniu, wiąże się z tygodniami rekonwalescencji. Innego typu podejście można, a nawet należy wykazywać wobec zabiegów i operacji, które niosą ze sobą konkretne zalety dla zdrowia psa – na czele z ulgą w bólu. Tutaj jednak sytuacja wygląda zgoła inaczej – ponieważ psiak odczuwa dyskomfort po zabiegu tylko po to, aby… zmienić wygląd uszu czy ogona.
Kopiowanie uszu – co warto wiedzieć?
Jeśli chodzi o pozostałe kwestie techniczne zabiegu jakim jest kopiowanie – aktualnie w Polsce obowiązuje całkowity zakaz tego typu czynności (niezależnie od rasy psa). Za wykonywanie czy poddawanie psa kopiowaniu grozi do 3 lat pozbawienia wolności – co niezwykle cieszy osoby, które od początku były przeciwne tej aktywności. Kopiowanie to nic innego jak chirurgiczne przycinanie – w celu nadania ogonowi czy uszom innego kształtu. Proceder ten dotyczył kilkunastu ras – zazwyczaj tych, które uchodzą za „agresywne”, a samo w sobie kopiowanie miało za zadanie udoskonalenie aparycji. Przycinania ogona dokonywało się na chwilę po narodzinach pupila, z kolei uszu – do dziesiątego tygodnia jego życia (tak, aby chrząstki budujące zarówno uszy, jak i ogon były jeszcze miękkie). Po zabiegu psiak nosił specjalny opatrunek, odczuwając oczywiście w tym czasie dyskomfort. Wszystko dla nadania groźniejszego wyglądu – a więc dla „cieszenia oczu”… swoich właścicieli. Co ciekawe, kopiowanie uszu i ogona jest tak mocno zakorzenione w niektórych kręgach – na przykład miłośników dużych psów typu owczarek środkowoazjatycki – że niektórzy opiekunowie zwierząt myślą, że krótkie uszy czy brak ogona to zasługa… genetyki danej rasy.

Kopiowanie uszu i ogona u psa – dlaczego jest złe?
Choć jesteśmy dalecy od stawiania tezy – ponieważ uważamy, że każdy z nas ma prawo do własnej opinii – kopiowanie uszu i ogona uznawane jest za powszechnie złe, niewłaściwe i niemoralne, dlatego też lata temu zostało zakazane w naszym kraju. Największe kontrowersje nie wynikają z samego w sobie zabiegu – który odbywa się przy udziale znieczulenia – ale z tego, co dzieje się o nim. Mowa tu o dyskomforcie i bólu, jakie odczuwa czworonóg – oraz o konieczności przyjmowania leków przez jakiś czas. Niedużo mówi się tez o ryzyku infekcji, która niestety „dopada” bardzo wielu czworonogów – których opiekunowie zdecydowali się na zabieg. Choć zwolennicy tego typu działania uważają, że przycięcie uszu docelowo zmniejsza ryzyko infekcji – nie do końca jest to prawdą. Owszem, psiaki z opadającymi luźno uszami rzeczywiście są znacznie bardziej podane na różnego rodzaju choroby uszu – natomiast przy regularnym „wietrzeniu” ich oraz stosowaniu przemyślanej pielęgnacji, jak najbardziej możemy im zapobiegać. Nie pozostawiajmy bierni – szerząc świadomość tego jak krzywdzące dla zwierząt może być dokonywanie tego niosącego ból, nielegalnego zabiegu.
🥩 Świeże i zdrowe jedzenie dla psa? Z Psibufet masz to w pakiecie – a my dorzucamy 50% zniżki na start! z kodem: naszepsy50
Kopiowanie uszu – co zrobić, gdy o nim wiemy?
Jeśli posiadamy wiedzę na temat chęci przycięcia uszu czy ogona przez konkretną osobę – jak najbardziej powinniśmy zgłosić to w odpowiednie miejsce. Chociaż pierwszym krokiem powinna być rozmowa z osobą chcącą przystąpić z psem do zabiegu – nie zawsze możemy spokojnie, komfortowo porozmawiać. Nie wszyscy traktują też nasze argumenty poważnie – dlatego jeśli spodziewamy się, że dialog nie przynosi oczekiwanych efektu, nie bójmy się podjąć bardziej inwazyjnych, konkretnych kroków. Ponieważ w Polsce kopiowanie jest przestępstwem – jak najbardziej możemy zgłosić to na policję. Niestety bardzo wiele osób, które wie o kopiowaniu, decyduje się pozostawić te informacje dla siebie – ze względu na to, że zabieg ten dotyczy przede wszystkim psów groźnych czy „agresywnych” ras, a co za tym idzie, ze względu na to, że nie chcą oni konfliktować się z sąsiadem czy znajomym, który mógłby jakkolwiek „mścić się” na osobie zgłaszającej. Pamiętajmy jednak, że kopiowanie zawsze oznacza ból dla psa – i nie ma na niego żadnego wytłumaczenia, jakie mogłoby sprawić, że zabieg ten staje się bardziej przyjazny czy akceptowalny przez miłośników zwierząt.
