Nie milkną głosy na temat tego, co przeżywały psy w bytomskim schronisku. I bardzo dobrze – każdą taką sytuację należy jak najbardziej nagłaśniać, aby osoby dopuszczające się strasznych rzeczy wobec psów były świadome, że każde niedopatrzenie będzie wiązać się z konkretnymi konsekwencjami. W akcję pomocy psom poszkodowanym w Bytomiu zaangażowała się między innymi wokalistka Dorota Doda Rabczewska, co sprawiło, że informacje na temat koszmaru czworonogów sięgnęły jeszcze dalej. Dziś prawdopodobnie nie ma już osoby, która nie słyszałaby o dramacie zwierząt w bytomskim schronisku – czy jednak aby na pewno wiemy co dokładnie wydarzyło się w felernym miejscu? Dzisiaj omówimy najważniejsze zagadnienia dramatu, o którym wielu z nas pewnie długo nie zapomni.

Kto zawinił w schronisku w Bytomiu?

Choć dla mnóstwa osób nie ma to większego znaczenia – ponieważ liczą się same w sobie psy i ich dobrostan, a nie poszukiwania winnego – władze miasta przerzucają się pretensjami z firmą, która miała zarządzać schroniskiem. Jak się okazuje, władze miasta i radni mieli już od jakiegoś czasu wskazywać na problem niewłaściwego zarządzania przytuliskiem przez firmę, która jednak odpiera ataki – twierdząc, że wina pozostaje właśnie po stronie osób bezpośrednio związanych z działaniami na rzecz miasta. Pierwsze niepokojące głosy na temat schroniska można było usłyszeć już w lutym ubiegłego roku – kolejne we wrześniu. Teraz, rok po pierwszych sygnałach, możemy być już pewni, że sytuacja w bytomskim schronisku była naprawdę zła. Osoby kochające zwierzęta z pewnością nigdy nie dopuściłyby się tego, czego dopuszczali się ludzie, którzy zawinili w przypadku prowadzenia tego miejsca. Jakich nieprawidłowości mieli się dopuszczać, gotując tym samym prawdziwe piekło niewinnym czworonogom?

schronisko w bytomiu

Twój pies zasługuje na najlepsze! 🐶
Razem z Psibufet przygotowaliśmy dla Was wyjątkową okazję – tylko dzięki nasze-psy.pl otrzymujesz aż 50% zniżki na pierwsze dwa zamówienia zdrowych, świeżych posiłków dla swojego pupila.

👉 Kliknij w link poniżej i zadbaj o zdrowie swojego pupila, korzystając z naszej specjalnej zniżki:
-50% taniej na pierwsze dwa zamówienia!

Schronisko w Bytomiu – co się stało?

Co działo się ze zwierzakami, przebywającymi w bytomskim schronisku? Mowa tutaj o naprawdę ciężkich zarzutach: eutanazji w celach zarobkowych, przemocy i realnych zaniedbaniach w opiece nad pupilami – do tego stopnia, że miały one być trzymane we własnych odchodach. Chociaż w tak dramatycznej sytuacji jest to drugorzędne – radni ocenili również, że samo w sobie finansowanie tego miejsca pozostawia wiele do życzenia. Finalnie, protestujący wolontariusze, osoby przejęte całą sprawą i znana z sieci oraz walk freekfigtowych celebrytka Laluna podejmowali próby wejścia siłą do schroniska – w celu odebrania skrzywdzonych przez placówkę psiaków. Sytuacja ewidentnie wymykała się spod kontroli – by uspokoić nastroje mieszkańców i osób, które w celu pomocy zwierząt, przybyły w tym czasie do Bytomia, prezydent miasta poinformował o rozwiązaniu umowy z firmą, która do tej pory zarządzała przytuliskiem.

Baxter – piesek, który stał się symbolem dramatu w Bytomiu

Jak wiele obojętności wobec psiaków trzeba w sobie nosić, by nie zauważyć śrutu w łapie psa? Historię Baxtera – kulejącego pupila – zna już wielu z nas, jednak tak smutne sytuacje należy nagłaśniać w każdy możliwy sposób. Obrońcy zwierząt oskarżyli schronisko o to, że nikt nie zauważył śrutu w łapie psa – przez który czworonóg ma dzisiaj uszkodzoną łapę i kuleje. Na szczęście – po interwencji celebrytki Laluny – psiak trafił do specjalnego azylu, który zajmuje się zwierzętami po przejściach. Ponieważ podjęto decyzję o zamknięciu felernego schroniska – przebywającym w nim psiakom szukane są właśnie nowe domy. Miejmy nadzieję, że jak najwięcej osób zdecyduje się otworzyć swoje serca i mieszkania dla poszkodowanych czworonogów, których doprowadzenie do pełnego zdrowia – zarówno fizycznego, jak i emocjonalnego – z pewnością zajmie sporo czasu.

schronisko dla psów

Ile zwierząt przebywało w schronisku w Bytomiu?

Z dostępnych w sieci informacji można wywnioskować, że w bytomskim schronisku znajdowało się 150 psów i 100 kotów. To sporo zwierząt – które przez długi czas przeżywały prawdziwą traumę. Oprócz rażącego zaniedbania związanego z brakiem higieny i fatalnym stanem kojców – ogromnym szokiem pozostaje obecność szczurów w schronisku, które miały defekować do żywności. Wnioski nasuwają się same – zachorowanie na poważną chorobę było w bytomskiej placówce łatwiejsze niż cokolwiek innego. W schronisku przebywały zwierzaki nie tylko z samego w sobie Bytomia, ale również 9 okolicznych miejscowości. Ta trudna sytuacja to lekcja nie tylko dla osób, które opiekują się na co dzień zawodowo psiakami, ale dla wszystkich tych z nas, którzy z jakiegoś powodu rozważają oddanie pupila do specjalnej placówki – na przykład na skutek swojej ciężkiej choroby i braku osób w rodzinie, które mogłyby zaopiekować się pupilem. Pamiętajmy, by każde schronisko dokładnie sprawdzać – kiedy przyjdzie nam stanąć w obliczu tak łamiącego serce wyboru. Niestety, sytuacja w Bytomiu nie jest taką pierwszą i z pewnością też nie ostatnią – dlatego tak ważne jest, aby o każdej nieprawidłowości mówić i nie bać się zareagować wtedy, kiedy jest to potrzebne.

🥩 Świeże i zdrowe jedzenie dla psa? Z Psibufet masz to w pakiecie – a my dorzucamy 50% zniżki na start! z kodem: naszepsy50


Dramat w schronisku w Bytomiu – co dalej?

Sprawa nabrała tempa – w dużej mierze dzięki zaangażowaniu Dody i Laluny. Jedna z najpopularniejszych wokalistek w kraju miała powiedzieć do kierowniczki placówki słynne już słowa: „To powinno być miejsce, w którym zwierzęta nie wegetują, nie cierpią, nie są narzędziem do interesów, tylko gdzie mogą znaleźć ukojenie i adopcję (…) Proszę się zrzec stanowiska. Jesteś okropna, w piekle spłoniesz. Mi się chce płakać”. Wiele osób zastanawia się czy celebrytka aby na pewno działa z odruchu serca – sama ma przecież psiaki w domu – czy jest to jedynie „zagranie PR-owe”. Jakakolwiek nie byłaby prawda, to w dużej mierze dzięki jej zasięgom, sprawa zaczęła szybko się rozwiązywać, a cierpiące zwierzęta mogły znaleźć to, czego potrzebowały najbardziej – realną pomoc weterynaryjną i nie tylko. Z pewnością warto śledzić tę sprawę, aby pamiętać, że czasem nawet pozornie nieważna, mała interwencja może tak wiele zmienić – poprawiając byt czworonogów. Nie dajmy sobie wmówić, że nasz głos nie ma znaczenia – i że nie da się „przebić” przez biurokrację gmin i innych organów, które niejednokrotnie mają wpływ na zarządzanie schroniskiem.