W ostatnim czasie sporo mówi się o „puppy blues” – stanie obniżonego nastroju, który pojawia się po adopcji bądź zakupie psiaka. Chociaż niektóre źródła mówią o tym, że „puppy blues” dotyczy jedynie opiekunów szczeniaka – część z nich twierdzi, że spadek energii, demotywacja i lęk mogą pojawić się także po tym jak w domu pojawia się starszy pupil (na przykład wzięty ze schroniska). To stan, który może dotykać przede wszystkim te osoby, które „żyły w bańce” idyllicznej codzienności z psem – oglądając niejednokrotnie przekłamane materiały w social mediach. Kiedy okazuje się, że ich przyjaciel niszczy rzeczy, skacze na gości, choruje czy – po prostu – pokazuje swój temperament, zaczynają zastanawiać się czy podjęli aby na pewno dobrą decyzję. Choć krytyczne głosy, jakie pojawiają się w sieci mówią o tym, że osoby dobrze przygotowane i odpowiedzialne na pojawienie się psa w żadnym razie nie będą miały „puppy blues” – nie wynika ona z nieodpowiedniej organizacji, ale właśnie z poczucia, że wraz z „narodzinami” czworonoga, w ich życiu zakończył się pewien rozdział. Co warto wiedzieć o uczuciu lęku i przytłoczenia, jaki może pojawić się po wzięciu psiaka? Przychodzimy z podpowiedziami!

Skąd bierze się „puppy blues”?

„Puppy blues” to nic innego jak swego rodzaju „zderzenie się” z rzeczywistością po przyjściu psa do domu – który bardzo często będąc jeszcze szczeniakiem, gryzie wszystko co się da, moczy się i załatwia w przypadkowych miejscach, wymaga uwagi 24 godziny 7 dni w tygodniu. Dla osób, które dotąd nie miały do czynienia z tak absorbującą istotą – początki rzeczywiście mogą wymagać radykalnej zmiany stylu życiu. Kiedy jednak oswoimy się z myślą, że to chwilowe i już niebawem nasz psiak wyrośnie z pewnych zachowań, znacznie łatwiej będzie nam uporać się z tymczasową, trudną codziennością. „Puppy blues” w szczególny sposób może dotykać osoby, które mają w swoim życiu wyłącznie psa. W przypadku kiedy muszą wyjść do pracy, na uczelnię czy chcą po prostu wypocząć solo – nie mają nikogo, kto mógłby wesprzeć ich w opiece nad czworonogiem. W tej sytuacji warto jest skorzystać z usług profesjonalnego petsittera, który nie tylko wyprowadzi psa na długi spacer czy wykona z nim trening, ale również potowarzyszy mu na czas naszej nieobecności.

puppy blues

Twój pies zasługuje na najlepsze! 🐶
Razem z Psibufet przygotowaliśmy dla Was wyjątkową okazję – tylko dzięki nasze-psy.pl otrzymujesz aż 50% zniżki na pierwsze dwa zamówienia zdrowych, świeżych posiłków dla swojego pupila.

👉 Kliknij w link poniżej i zadbaj o zdrowie swojego pupila, korzystając z naszej specjalnej zniżki:
-50% taniej na pierwsze dwa zamówienia!

Czym objawia się „puppy blues”?

„Puppy blues” nie jest bardzo trudne do rozpoznania – to wielka radość i ekscytacja związana z przybyciem nowego, czworonożnego członka rodziny do domu, która bardzo szybko zmienia się w smutek, poczucie zagubienia, lęk. Jednym z najważniejszych objawów „puppy blues” pozostaje zaburzony sen – nowi opiekunowie śpią rzadko, cały czas czuwając nad pupilem, a kiedy już to się zdarzy, notorycznie wybudzają się nerwowo, aby upewnić się czy wszystko jest w porządku. Co ciekawe, podobnych „dolegliwości” związanych z zaburzeniem higieny snu doświadczają też osoby z PTSD, powstałym na przykład na skutek pogryzienia przez psa. Poczucie, że „nie mogą zmrużyć oka”, bo „za chwilę coś się wydarzy” sprawia, że nie cieszą się obecnością szczeniaka – a jedynie zastanawiają jak przetrwają kolejny tak wyczerpujący dzień.

Jak długo trwa „puppy blues”?

Choć „puppy blues” może wydawać się dość groźne zarówno dla zdrowia psychicznego, jak i fizycznego (mniej snu i ciągły stres sprzyjają przecież różnego rodzaju infekcjom) – zwykle kończy się maksymalnie po kilku tygodniach. Może zdarzyć się również tak, że będzie trwał parę dni – a czasem nie nastąpi wcale. Pamiętajmy, że „puppy blues” to coś absolutnie naturalnego i normalnego – związanego z pierwszym szokiem po pojawieniu się psiaka w domu. To czas, kiedy musimy zrozumieć, że życie z psem nie zawsze jest tak cukierkowe jak w social mediach – i wymagać może od nas wiele poświęceń i pracy. Kiedy jednak zbudujemy już więź z psem, a on sam podrośnie (w przypadku szczenięcia) i zrozumie zasady panujące w naszym domu, będziemy czerpać z relacji z czworonogiem maksimum tego co dobre i budujące. Jeśli jednak „puppy blues” przeciąga się do kilkunastu tygodni – nie bójmy się porozmawiać zarówno z doświadczonym behawiorsytą, jak i psychologiem, który pozwoli nam zrozumieć dlaczego smutek, zdemotywowanie i poczucie strachu nie mija mimo upływu czasu.

Czy „puppy blues” mają „źli opiekunowie”?

W niektórych miejsach w sieci – mimo rosnącej świadomości opiekunów i osób pracujących na co dzień ze zwierzakami – trafić można na bardzo krzywdzące twierdzenie o tym, że spadek nastroju po pojawieniu się psa w domu dotyka tylko „złych opiekunów”: nieprzygotowanych, nieodpowiedzialnych, niezorganizowanych w należyty sposób. Czas powiedzieć to jasno: nawet „najlepsi” opiekunowie z wieloletnim doświadczeniem z psiakami mogą poczuć smutek, żal i pustkę po tym, gdy nowy pies pojawi się pod ich dachem. „Puppy blues” absolutnie nie mówi nam nic o właścicielu – a pewnym stanie rzeczy, jaki właśnie ma miejsce. To swego rodzaju „pożegnanie” starego życia (bez psa), doświadczenie szoku i przygotowanie na płynne wejście w nową rzeczywistość (z pupilem). Obwiniając się o „puppy blues” nie tylko opóźniamy proces jego przejścia, ale również pogłębiamy problemy psychiczne – czując się niewystarczająco dobrzy dla nowego członka rodziny.

szczeniak puppy blues

🥩 Świeże i zdrowe jedzenie dla psa? Z Psibufet masz to w pakiecie – a my dorzucamy 50% zniżki na start! z kodem: naszepsy50


Jak przetrwać „puppy blues”?

Kiedy „puppy blues” pojawiło się już w naszym życiu – nie panikujmy. Uświadamiając sobie czym jest ten stan rzeczy, znacznie łatwiej będzie nam przez niego przejść. Przede wszystkim – nie zapominajmy o sobie w ferworze intensywnej opieki nad psem. Cieszmy się nim, wychodźmy na wspólne spacery, bawmy się i budujmy relację – nie bojąc się jednocześnie prosząc bliskich czy petsitterów w opiece nad nim. Pamiętajmy, że wciąż jesteśmy tymi samymi ludźmi, którymi byliśmy jeszcze zanim pojawił się pupil – z innymi obowiązkami, z pasjami, z konkretnymi potrzebami. Dbajmy o jakościowy sen – jeśli chcemy, zgódźmy się na spanie psa w jednym łóżku z nami. Kiedy jednak zależy nam na tym, aby pupil spał w swoim kojcu – poświęćmy parę dni na to, aby nauczyć go tego. Kiedy nauka okazuje się być nieefektywna – skorzystajmy ze wsparcia behawiorysty. Na czas trudniejszego czasu odrzućmy też „karmienie się” social mediami, które bardzo często pokazują życie z psem w sposób nie mający nic wspólnego z rzeczywistością. Nie bójmy się rozmawiać i komunikować o swoich uczuciach i emocjach – „puppy blues” nie jest niczym wstydliwym, a rozmowy o trudnościach związanych z przybyciem psiaka, mogą tylko pomóc przyszłym właścicielom czworonogów.